Pączki z konfiturą

To kolejny wpis z moich ferii, które spędziłam z babcią. Idealny na Tłusty Czwartek. Gdybyście zapytali moją rodzinę co babcia robi najlepiej na świecie, to z pewnością każdy odpowiedziałby, że rosół i pączki ! Są to niebiańskie pączki z magicznym białym krążkiem po środku. Całe obtoczone w cukrze pudrze, a w środku konfitura z borówek. Czy może być coś lepszego od jeszcze ciepłych i mięciutkich pączków? Zapraszam do wypróbowania przepisu, jest rewelacyjny.  😀

Składniki:

  • 500ml mleka
  • 100g drożdży
  • 3 łyżki cukru
  • 2 szklanki mąki
  • 4 jajka
  • 50ml wódki
  • pół kostki masła
  • konfitura z borówek
  • cukier puder do obtoczenia
  • tłuszcz do smażenia (tak! smalec!)

Na początku podgrzewam mleko, tak by było ciepłe, ale nie za gorące. Wsypuję do niego 2 łyżki cukru oraz drożdże. Mieszam całość łyżką. Przykrywam miskę ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na około 10min. Po tym czasie dodaję 2 łyżki mąki. Znów mieszam i odstawiam na 20 min. Mąka w tym momencie nie musi być idealnie rozmieszana, dopuszczalne są grudki.
Po tym czasie drożdże powinny ładnie urosnąć. Dodaję więc pół szklanki mąki i łyżkę cukru. Całość znów mieszam i odstawiam na ok godzinę. Rada babci: cukier dodajemy tu do smaku. Jeśli jednak będzie go za dużo – pączki podczas smażenia zaczną się palić. Pamiętajcie, że później obtoczycie je w cukrze pudrze, więc i tak nabiorą słodyczy. Czas jest tu pojęciem względnym. Kontrolujcie wzrost waszego ciasta, ma podwoić objętość. Co około 15-20min przemieszajcie je łyżką. Następnie dodaję kolejne pół szklanki mąki. Wbijam 4 jajka. Wlewam wódkę oraz dodaję masło. Ciasto będzie rzadkie, ale nie przejmujcie się. Teraz czas na zagniatanie ciasta. Według mnie jest to najgorsza część pracy, wymaga od nas cierpliwości i zaangażowania. Mi zajęło około 15 min, babcia co chwilę poprawiała mój styl zagniatania, dając najcenniejsze porady. Ugniatamy ciasto z przewracając je w misce z prawej na lewą, od dołu do góry. W każdą stronę do momentu aż zacznie odchodzić od ręki. Tak. Nie podsypujemy mąki, wyrabiamy ciasto aż odejdzie od ręki.
Stolnicę podsypuję mąką i zabieram się za sklejanie pączuszków. Dłonią odrywam kawałek ciasta i formuję placuszek. Na jego środku układam konfiturę i zaklejam tworząc sakiewkę. Odkładam na deskę zlepieniem do dołu. Gdy pączki są już sklejone, przykrywam je ściereczką i odstawiam na około 15-20 min do ponownego wyrośnięcia.
Na głębokiej patelni (pączki mają w niej swobodnie pływać) lub garnku rozgrzewam smalec. Wykładam ostrożnie wyrośnięte pączki i smażę. W razie potrzeby obracam pączki na drugą stronę*. To czy są usmażone sprawdzam wykałaczką. Pączki z patelni układam na ręczniku papierowym. Gdy lekko ostygną – obtaczam je w cukrze pudrze. Rady babci: Jeśli wasze pączki są świetnie wyrośnięte – same obrócą się podczas smażenia na drugą stronę. Jeśli wasze pączki są idealnie wyrośnięte – obrócą się i urosną podczas smażenia – pojawi się MAGICZNA biała obwódka.
IMG_0946IMG_0955 IMG_0949IMG_0945

Reklamy