Co kupić na Słowacji? Co zjeść w górach? cz.2

Ostatni wpis był o punktach gastronomicznych w Krynicy-Zdrój. Dziś o słodyczach przywiezionych ze Słowacji. Powiem szczerze, że od czasu wprowadzenia euro, wiele się zmieniło. Kiedyś różnica w cenach była większa. Pamiętam, że wtedy bagażnik był załadowany po brzegi produktami w niskich cenach. Dziś, po przeliczeniu euro na złotówki, wszystko ma podobną cenę. W Tesco wręcz identyczną. Dlatego kupując słodycze kierowałam się głównie ciekawością. Brałam wszystko co inne 😀 Zaskoczyła mnie różnorodność smaków. Jak np. tonik schwepps, który w Polsce występuje tylko w jednym smaku. Słowacy mają ich aż 5. Brawo za różnorodność, która zaskoczyła mnie kilkukrotnie.
Po wejściu do sklepu, naszą uwagę przykuła cała ściana małych, kolorowych opakowań. W środku wyczuwaliśmy coś miękkiego, jakby bułeczkę. Na opakowaniu widnieje napis Pernik. Ale jest on tak zakryty, że dopiero przy otwieraniu zorientowaliśmy się, że kupiliśmy pierniki 😀 Smaków było od groma. Malinowe, limonkowe, borówkowe i wiele innych. Wybraliśmy dwa z nich. Pierniczki są bardzo miękkie, konsystencją przypominają misia lubisia. Przełożone dżemem o wybranym smaku. Całość oblana jest czekoladą. Jako, że nie jestem wielbicielką kupnych pierników, przyznam, że te bardzo mi smakowały. Może dlatego, że nie były suche. Dobra przekąska na drugie śniadanie.

pierniki 2

piekrniki 1

Kolejnym zaskoczeniem był wybór produktów Milki. Ileż tam tego było ;o OK, widziałam już polskie wydanie Milki toffi, czy tej z chrupkami. Ale innych smaków nie widziałam. A już na pewno nie w takich słodkich opakowaniach 😀 I ten borówkowy smak… ❤

DSCF4814

Wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli nie mam racji, ale czy ktoś widział takie ciastka Milki w Polsce? Przepyszne mini babeczki z kawałkami czekolady. Każda zapakowana w oddzielną folię. Każda mięciutka i bardzo czekoladowa. Pychota 😀DSCF4816

 DSCF4761I to nie koniec czekolad. Cud, że nie pękliśmy od nadmiaru czekolady. Ale co zrobić, jeśli wokół jest tyle pyszności! Aż strach myśleć, jak skończyły by się nasze zakupy w niemieckim sklepie z czekoladami. Czas więc na czekoladę Studentska. Tu znów różnorodne smaki. Mleczna z bakaliami, z wiśniami, gruszkami czy orzechami. Są ludzie, którzy nie lubią nadziewanych czekolad. Polecam więc Studentskie, ponieważ jeśli czekolada jest np. o smaku gruszki, to nie znajdziemy tu nadzienia, a kawałki gruszek.

DSCF4819I ostatnie z zakupionych czekolad. Orion. Te z kolei są mocno nadziane. Do tego stopnia, że w limonkowej są twarde i wyczuwalne kawałki ‚limonki’. Ciekawe jak sprawdzi się kuchenna czekolada do rozpuszczania. Tu też było milion smaków, ale gdybym brała każdy to wydałabym z milion euro. Nie to co kiedyś…

DSCF4822

Szukałam też oryginalnego smaku chipsów. I Słowacja mnie nie zawiodła. Jak zwykle z resztą. Chipsy o smaku rozmarynu. Miałam chęć na mocny i mega aromatyczny smak. Niestety chipsy te smakowały dla mnie jak ziemniaki pieczone z rozmarynem. Nic szczególnego, ale warte spróbowania. Może innym posmakują bardziej.
chips rozmarynTeraz napoje. Jako pierwsze z półek zaczęliśmy pakować sławne wszędzie słowackie Bażanty. Piwo o 5% i 4% zawartości alkoholu. Na opakowaniu widnieją napisy odpowiednio 12% i 10%. To jednak nie zawartość alkoholu, a ekstraktu. Piwo naprawdę dobre. Na pewno je znacie, to chyba najbardziej rozpoznawalne piwo na Słowacji i nie ma sklepu, w którym go nie dostaniecie. Najlepsza pamiątka z gór! Dlatego też i nasz bagażnik został załadowany złotym napojem.

bazanty

Pomiędzy działem alkoholowym, a słodyczami stała lodówka z małymi, brązowymi puszkami. Napis na opakowaniu niewiele nam mówił. Jedynie na puszce z cytryną był opis po Polsku. Dowiadujemy się z niego, że zawartość puszki to w 60% bezalkoholowy napój słodowy oraz 40% lemoniady cytrynowej. Zakupiona przeze mnie puszka zawiera więc 40% soku z granatu. Jak to smakuje? Jak podpiwek, ale dobry podpiwek z sokiem. Jak dla mnie pychota. I coś nowego 😀

DSCF4811

Wody smakowe. Ostatnio w Polsce wprowadzono te małe wody w kartonikach o smaku np. arbuza. Gdzie tak naprawdę arbuza jest tam mniej niż więcej (0,01%). W przypadku poniższej wody nie jestem w stanie stwierdzić procentowej zawartości prawdziwego arbuza. Według mnie, też nie byłaby to jakaś szalenie duża liczba. W składzie wody o smaku arbuz & liczi czytamy: „woda, cukier, E330, aromaty spożywcze, ekstrakty roślinne, witamina C i dużo witamin B.” W smaku nie jest bardzo aromatyzowana. Mi smakowała bardzo bardzo. Lubię wszystko co arbuzowe, więc nie ma co się dziwić. Pozostałe smaki – jeszcze nie otwarte. Dziwi mnie fakt, że tylko arbuzowa posiada etykietę po angielsku. Na pozostałych – chińskie znaczki.
wody smakowe

I na koniec Kofola. Podobno jest już dostępna w Polsce. Ja jej nigdzie nie widziałam. Dla porównania wzięliśmy kilka dostępnych smaków. Dla Słowaków to najważniejszy niealkoholowy napój w kraju. W każdym barze dostaniecie ją nawet w półlitrowych kuflach. Czym tak naprawdę jest kofola? Odpowiedź z etykiety mnie rozbroiła „limonada Kofola, slozeni: voda, sirup KOFO,…”. Wiec jeśli nie wiecie co to Kofola, to najlepiej jej spróbować. Klasyczna kofola smakuje dla mnie jak tania cola o smaku cytryny.W smaku dobra, ale jak dla mnie nic szalenie wyśmienitego. kofola origkofola mixZakupy były naprawdę spore. Warto jednak poznawać nowe smaki. Tym bardziej takie, których w Polsce nie spotkamy w zwykłym sklepie. 

Reklamy

One thought on “Co kupić na Słowacji? Co zjeść w górach? cz.2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s