Co zjeść w górach? Co kupić na Słowacji? cz.1

Oficjalnie mam jeszcze wakacje, ale to już tylko oficjalnie. W środę znów do pracy, a w czwartek na uczelnie. Ale dziś pozostaniemy jeszcze w temacie wakacji, które u mnie zakończyły się spontanicznym wypadem w góry. Pojechaliśmy tylko na kilka dni, dlatego wyjazd był pełen wrażeń i  nie było czasu na nudy.
Byliśmy w Krynicy-Zdrój, bardzo uzdrowiskowym miasteczku. Na każdym kroku spotyka się jakieś sanatoria lub źródełka. Źródełka wody, która ma podobno jakieś lecznicze właściwości. Osobiście uważam, że musiałabym być niesamowicie poważnie chora by dobrowolnie pić codziennie wodę Józef. Śmierdzi jakby płukano w niej pisanki sprzed 50 lat. Aczkolwiek Źródełko Miłości na górze Parkowej polecam każdemu 😀
Na szczęście są w Krynicy miejsca, gdzie można dobrze zjeść. Naprawdę dobrze. Deptak obfituje w przeróżne restauracje, pizzerie oraz kawiarnie. Jedynym minusem całego miasteczka jest fakt, że gdy chcieliśmy zjeść śniadanie o 10 rano, wszystko było pozamykane. Na szczęście Żabka była już otwarta, więc głodomorki mogły coś zjeść.
liesnerA gdy chcieliśmy zjeść kolację, większość lokali zamykano o 21. Znaleźliśmy jednak Restaurację Hydropatia. Na początek zamówiliśmy Pizzę Hydro Pancetta pieczoną we włoskim piecu, opalanym bukowym drewnem. Nie czekaliśmy długo, pizza była rewelacyjna. Ciasto bardzo dobre. Brakowało mi jedynie oliwy do polania, ale deser wynagrodził wszystko. Deser był mega obłędny. M. zamówił Chrupiącą Kostkę – ciasto, którego podstawę stanowił preparowany ryż z czekoladą, następnie warstwa kremu, biszkopt, krem i wiśnie. Ja zamówiłam mus czekoladowy z gorącymi wiśniami. Nieziemski i tak czekoladowy, że brak słów. Do tego pucharek był tak duży, że zaspokoiłby każdego miłośnika czekolady. Za deser i późne godziny otwarcia – mega plus. Ceny nie za duże, w sam raz na kolację we dwoje.

deser czeko mus

Na obiad warto zajść do Kawiarni Maleńka. Z zewnątrz prezentuje się bardzo ładnie. Wystrój wnętrz mnie nie zachwycił, ale jedzenie owszem. A przecież to liczy się najbardziej. Naleśniki z wieloma nadzieniami do wyboru (nutella, owoce, bita śmietana itp), każde podane z sałatką owocową w skład której wchodziły przeróżne owoce. Co z resztą widać na zdjęciu.DSCF4753Nawet do pierogów ruskich dostaliśmy sałatkę owocową. Pierogów było bardzo dużo, podane z podsmażonym boczkiem i różnymi sałatkami. Lepione ręcznie, dobrze doprawione. Kawiarnia bardzo przypadła nam do gustu. Wróciliśmy tam kolejnego dnia, tym razem na kremówkę, sernik wiedeński oraz kawę. Kawa podobno bardzo dobra, ja nie piję, więc nie wiem. Natomiast kremówka, jak dla mnie była bajkowo pyszna i kremowa. Tak jak należy 🙂

Jeden z posiłków zjedliśmy w typowej góralskiej karczmie. Biesiadna Chata przywitała nas muzyką na żywo. Góralskie dźwięki towarzyszyły nam podczas kolacji. Dookoła tańczyli i bawili się inni goście. Atmosfera typowo góralska. Zamówiliśmy kotlety wołowe, które według mnie były trochę zbyt twarde. Natomiast opiekane w skórce ziemniaczki były perfekcyjne. Dania komponuje się samemu, nie ma w karcie zestawów obiadowych. Można wybrać jakie chce się ziemniaki, jakie mięso lub jaką sałatkę. Za to plus, ponieważ wybór był naprawdę spory, a ceny umiarkowane.

wołowina z oscypkiem i opiekanymi ziemniaczkami

Zmęczeni po spacerze na szczyt góry Parkowej przysiedliśmy w restauracji Kuchnia u Babci Maliny. Mają tam niesamowicie pyszną zupę z borowików! M. zamówił żurek z jajkiem, który także bardzo mu smakował. Sam wystrój restauracji zasługuje na zainteresowanie.

Podobno będąc w Krynicy, koniecznie trzeba spróbować lodów z lodziarni Śnieżynka. W upalny dzień w kolejce można spędzić nawet godzinę. Smaków nie jest dużo, my wybraliśmy tiramisu. Porcja była naprawdę duża. A lody? Warte zachodu 😀 naprawdę dobre. Według M. cała ta otoczka ‚najlepszych’ lodów spowodowana jest wystrojem lokalu. A raczej małego punktu gastronomicznego, który wewnątrz wygląda jak z czasów PRL. Musicie, więc odwiedzić lodziarnię i sami przekonać się o doskonałości smaku. Dodam, że lody tiramisu miały kawałki czekolady oraz chrupiące płatki. Jak dla mnie? Pychota!

lody 2


lody 1

Reklamy

One thought on “Co zjeść w górach? Co kupić na Słowacji? cz.1

  1. Ożyły wspomnienia 🙂 W Krynicy byłam w lipcu. Woda Mieczysław mnie „powaliła” 🙂 W Hydropatii jedliśmy pierogi, ale prawdę mówiąc nie zachwyciły nas. Za to Chrupiąca Kostka…. niebo w gębie! Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s