Co jadłam i gdzie byłam czyli spacerkiem po Warszawie

Warszawa to raj dla mojego podniebienia. Kiedy po całym dniu na uczelni nie mam ochoty na stanie w kuchni patrzę na swoją kulinarną mapkę i ruszam. – haha, oczywiście, że nie codziennie, mój budżet nie jest, aż tak duży ;p
Po prostu jest tu tyle lokali, że codziennie można jeść gdzie indziej i co innego. Słodkie muffiny? Frytki z sosami? Herbata? Sushi czy może włoskie dania? Serio, każdy znajdzie tu coś na co akurat ma ochotę. Jedynym ograniczeniem jest portfel 😀 Z racji statusu studenta, nie jeżdżę na setne piętro hotelu Mariot, by przy lampce wina za milion dolarów podziwiać widoki. Ale odwiedzam inne, bardziej przyziemne lokale. Dzisiaj trochę o tym czy fistaszkowy sos pasuje do słonych frytek i jak bardzo ‚przesłodka’ może być herbata.

1.Okienko, ul.Polna
Ten ‚lokal’ jest i będzie na pierwszym miejscu chyba zawsze. Nie ma nic lepszego niż duże frytki z wymyślnym sosem. Sprzedające tam dziewczyny robią genialne i różnorodne sosy, ich smaki możecie poznać na facebooku. Andaluzyjski oraz ten z suszonych pomidorów to moje ulubione. Tzatziki tez nie są najgorsze, ale sos z fistaszków niekoniecznie przypadł mi do gustu. Jeśli lubicie jednak chipsy orzechowe to polubicie i ten sos. Polecam bardzo 🙂
Cena: duże frytki 9zł, małe 5zł (małe, czyt. wystarczą dla dwóch średnio głodnych osób). Każdy sos – 1zł.

https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/68330_420479121340068_713519580_n.jpg
FACEBOOK OKIENKA

2. Trattoria Versilia
Jako wielka miłośniczka kuchni włoskiej umieszczam tą restauracje na drugim miejscu. Makarony mają tam boskie. Wystrój lokalu w bardzo włoskim stylu: piękne malowidła na ścianach i strumyk wewnątrz lokalu. Atmosfera jak najbardziej włoska i romantyczna. Z resztą byłam tam z M. na kolację rocznicową 🙂 Także polecam 🙂

Sałatka miłości
Strona Trattorii

3. Sushi Yokozuna
„-M. zamówimy dziś sushi?” „-Będę jadł surową rybę? No na pewno ;p”.
Po pierwszym kęsie polubił sushi i zamawialiśmy je już nie raz. Każdy kto jeszcze nigdy nie jadł sushi – niech koniecznie spróbuje. Nigiri z maślaną to ulubione danie M. Moje? California maki – koniecznie z sezamem. Sałatka z wodorostów jest czymś ciekawym, nie wiem jak to inaczej nazwać 🙂 Z ciepłych dań polecam krewetki w panierce – pyszne i chrupiące. Musicie sami spróbować. Ceny są przyzwoite, nasz ulubiony zestaw to Osaka 🙂

https://i2.wp.com/www.yokozuna.com.pl/public/assets/osaka-201600x1200.png
Strona Yokozuny

4. Feel the chill
Świeżo i kolorowo. Ten lokal napawa radością i optymizmem. Po prostu jeśli chodzi o wystrój to jest to strzał w dziesiątkę. Co do menu? Świeże soki, lemoniady, smoothie i jogurty. Jogurty to punkt główny menu. Dostajecie swój kubeczek z mrożonym jogurtem i wrzucacie do niego co chcecie. Żelki? Owoce? Czekoladowe płatki? Jest tu wszystko 🙂 Nastepnie Panie w uroczych czapkach z kocimi uszami ważą wasz kubeczek i płacicie. Niestety nie pamiętam ceny, a na stronie tego nie ma. Nie mniej jednak polecam spróbować chociaż raz 🙂

https://i2.wp.com/www.feel-the-chill.com/gallery/galeria-baltycka/1d.jpg
Strona feel the chill

5.. Bubble tea / bubbleology
Herbaty z kulkami tapioki są już wszędzie. Na każdym kroku. Byłam w lokalach obu tych firm i nasuwa mi się  jeden wniosek. To wszystko jest za słodkie. Wchodzicie i widzicie genialnie urządzone pomieszczenie, chcecie zostać tu na dłużej bo jest po prostu bajecznie. Widzicie smaki i nie możecie się zdecydować. Arbuz? Melon? Kiwi? Truskawka? a do tego jakie kulki? Jakie bedą najlepsze?
Ja skusiłam się na lemon+mango oraz arbuz+marakuja. Pierwsze wrażenie? MAMO jakie to dobre. Bawicie się kulkami tapioki które po rozgryzieniu uwalniają swoj nieziemski smak. Później łyk, dwa i już nie jest tak fajnie jak na początku. Wtedy uświadamiacie sobie, że duzy kubek jest za duży a kulki są tak słodkie, że nie chcecie już ich rozgryzać.
Polecam, by pójść i przekonać się samemu. Jak widzicie byłam tam dwa razy, bo ciągnie człowieka do takich owocowych pyszności, nawet jeśli wiem, że później będzie mi koszmarnie słodko.
Strona Bubble Tea oraz Bubbleology

Mam nadzieję, że relacja się podobała 🙂

Reklamy

2 thoughts on “Co jadłam i gdzie byłam czyli spacerkiem po Warszawie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s